To nie Black Lace pękające w żyłach. To reputacja LUXE VYRA właśnie rozjebana na kawałki w samym środku jej własnego braindance’u.
Jeszcze tydzień temu klęczała na okładkach wszystkich holomagazynów – idealna, chromowana, mokra od deszczu i sponsorków. A dzisiaj? Dzisiaj cały Night City ma w głowie ten sam plik, który wyciekł z prywatnego serwera na 87. piętrze The Grand Eclipse.
Prawdziwy braindance. Nie ten ocenzurowany gówniany teaser dla fanów. Ten pełny, 4K, z zapachami i bodźcami genitalnymi.
Wiemy już wszystko, kochani.
Wiemy, jak głośno jęczała, kiedy ten korpo-pies z Militechu (tak, ten sam, którego publicznie nazywała „chodzącym impotencją w garniturze”) brał ją od tyłu na stole z żywymi tatuażami. Wiemy, że w połowie nagrania zaczęła błagać, żeby „wziął ją mocniej niż Arasaka bierze całe dzielnice”. Wiemy, że w pewnym momencie wyłączyła swoje inhibicory i krzyknęła jego imię… a potem imię kogoś zupełnie innego. Kogoś, kto podobno siedzi teraz w zarządzie Biotechniki i ma żonę z trzema certyfikowanymi dziećmi.
A wisienka na torcie? W ósmej minucie Luxe Vyra patrzy prosto w obiektyw, uśmiecha się tym swoim sztucznym, idealnie symetrycznym uśmiechem i szepcze:
„Jak podpiszę ten kontrakt… możesz mnie mieć. Całą. Razem z ich pierdolonym imperium. Tylko zrób mi dziecko, które będzie warte miliardy.”
Słodko. Naprawdę słodko.
Teraz jej agencja udaje, że „to deepfake”. Jej ripperdoc nagle wyjechał „na rekonwalescencję”. A fani? Połowa już spaliła jej merch w alejkach Kabuki, druga połowa właśnie robi sobie nowego dick picka z jej twarzą.
Luxe Vyra… Złotko, myślałaś, że w Night City da się pieprzyć korpo i wyjść z tego czystą?
Witaj na dnie, suko.
-NV
Dodaj komentarz