Mówią, że wczoraj w nocy coś się wydarzyło.
Coś, czego Arasaka nie planowała pokazać nawet w swoich najciemniejszych korytarzach.
Podobno grupa, której oficjalnie nie ma, przeprowadziła atak na jedną z najbardziej utajnionych baz korporacji. Taką, o której nawet większość pracowników Arasaki tylko słyszała plotki.
I podobno… zabili jednego z nich.
Nie byle kogo. Kogoś z krwi Saburo.
Nikt nie potwierdza. Nikt nie zaprzecza. Oficjalnie „incydent techniczny” i „planowana konserwacja obiektu”.
Ale ci, którzy byli blisko… milczą w dziwny sposób.
Niektórzy mówią, że ciało zabrano helikopterem jeszcze przed świtem. Inni — że w bazie do tej pory słychać tylko ciszę i dźwięk czerwonych alarmów.
Jeśli to prawda… to właśnie pękła pierwsza naprawdę gruba nić w pajęczynie Arasaki.
A my wszyscy właśnie stoimy i patrzymy, jak zaczyna się trząść.
Czekamy na kolejny szept.
– N.V
Dodaj komentarz